poniedziałek, 14 września 2015

Pierwsze grzybobranie i sprawdzian dla nowej włóczki.

Witajcie.
Po długim suchym sierpniu myślałam ,że grzybów w tym roku nie zobaczę.
Zabrałam Rodziców na weekend na działkę i cóż, pogoda za bardzo nam nie dopisała .
Myślałam, że będzie słoneczko i trochę się nim nacieszymy siedząc i grzejąc się w jego promieniach.
Nie zapowiadało się również to, że wybiorę się na grzyby.
Po drodze na działkę nie stał żaden grzybiarz handlujący nimi, a i samochodów w lasach nie było prawie wcale.
Moja Mama jest osobą bardzo energiczną, a więc to dobry kompan dla mnie na długie spacery.
Wybrałyśmy się na taki do lasu. Tato z uwagi na chorobę pozostał na działce.
Każdy kto lubi zbierać grzyby wie co można poczuć na ich widok.
No ???? Byłam bardzo zaskoczona tym co po drodze uzbierałyśmy. Po takim suchym lecie, aż nie do wiary.
To jest wynik godzinnego chodzenia.


Wszystkie były "zdrowe". Nie wyrzuciłyśmy żadnego .

  
Resztę czasu chciałam wykorzystać na robieniu siatki filet do kolejnej mojej pracy.
Zawiodłam się na włóczce, którą zabrałam ze sobą .
Podczas zaciągania węzłów rwała się i plątała. Kupiłam Ariadnę (Muza 10). Jest to kolejne moje doświadczenie z włóczką. Zaczynam wnioskować, że włóczki o większym skręcie nie nadają się na wiązanie siatki.
Jej zadanie do tego rodzaju rękodzieła dla mnie się nie sprawdziło. Może haft na siatce tak, ale i to będę musiała sprawdzić.
Natomiast w szydełkowaniu jak najbardziej. 
Szkoda, zmarnowałam trochę wolnego czasu, a tyle miałabym już powiązane.
Nacieszyłam jeszcze trochę oczy moim raczkującym w wyglądzie ogrodem i popatrzyłam na łąki i lasy :).

Lawenda rozrosła się już znacznie, a była taka malutka.
W przyszłym roku na pewno zakwitnie jak te kilka krzaczków co mam z zeszłego roku.




A dziś wybieram się na łowy do hurtowni pasmanteryjnej.
Może coś upoluję ?
Pozdrawiam
W Monia.